Prestiż, wysokie zarobki i praca sprawiająca ogromną satysfakcję. O lepszą zachętę do wyboru zawodu inżyniera budowlanego chyba trudno.
Od lat najbardziej znanym polskim inżynierem jest... Stefan Karwowski. Andrzej Kopiczyński, który wcielił się w tę postać w serialu „Czterdziestolatek”, mimo upływu ponad 30 lat od daty pierwszej emisji do dziś pytany jest na okrągło o dorobek budowlany swojego bohatera, czyli Dworzec Centralny, Trasę Łazienkowską i Trasę Toruńską w Warszawie. Ale bogate portfolio mają nie tylko fikcyjni bohaterowie, lecz także inżynierowie z krwi i kości. Stanisław Kierbedź w XIX w. wybudował pierwszy stały most przez Newę w Sankt Petersburgu i pierwszy stały most przez Wisłę w Warszawie. Rudof Modrzejewski, syn aktorki Heleny Modrzejewskiej, budował stalowe mosty przez największe rzeki Ameryki Północnej, a Ernest Malinowski jest twórcą położonej najwyżej na świecie drogi kolejowej w peruwiańskich Andach. – Lista współczesnych inżynierów cenionych za granicą jest znacznie dłuższa. Pracują we wszystkich ważnych ośrodkach naukowych, projektują i budują na wszystkich kontynentach i są uważani za świetnych fachowców – zapewnia dr inż. Janusz Rymsza, sekretarz Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa. Wynika to z faktu, że wykształceni na rodzimych politechnikach inżynierowie są perfekcyjnie przygotowani do pracy zawodowej.
Ale żeby wykonywać ten zawód, oprócz przygotowania merytorycznego trzeba wykazać się także umiejętnością podejmowania odpowiedzialnych decyzji, inwencją twórczą i zdolnościami do poszukiwań nowych rozwiązań. – Zawód inżyniera budownictwa wiąże się też z koniecznością umiejętności pracy w zespole. Budowle od fazy projektowej poprzez ich wykonanie, eksploatację aż do rozbiórki wymagają działań dużych zespołów, wypracowywania i wdrażania rozwiązań będących efektem często długotrwałych konsultacji i narad – wyjaśnia mgr inż. Piotr Korczak, zastępca przewodniczącego Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa.
Żeby marzyć o pracy przy projektowaniu lub budowie, należy skończyć studia na kierunku budownictwo. Takie możliwości daje większość państwowych uczelni technicznych w kraju. Kandydaci na studentów powinni wykazywać się zdolnościami matematycznymi, wyobraźnią przestrzenną, precyzją myślenia i dobrą pamięcią. Studia na wydziałach związanych z budownictwem charakteryzują się dość sporym obciążeniem czasowym. Szczególnie dużo tego czasu pochłaniają zajęcia laboratoryjne. Niektórych może także przerazić ilość wiedzy, jaką trzeba sobie przyswoić. – Studia te uczą systematyczności i dokładności. Bumelantowi trudno byłoby je ukończyć. Ale perspektywa dobrej pracy i zarobków na wysokim poziomie stanowi dobrą motywację do nauki – mówi mgr inż. Piotr Korczak. A dla absolwentów wszystkich kierunków związanych z inżynierią budownictwa pracy nie brakuje i długo nie zabraknie. Z raportu Komisji Europejskiej zawierającego prognozy unijnego rynku do 2020 r. wynika, że państwa unijne powinny zwiększyć liczbę absolwentów studiów technicznych. – W Europie średnio wśród wszystkich absolwentów szkół wyższych tylko 15% stanowią absolwenci szkół technicznych. W Polsce ten odsetek jest najniższy wśród krajów europejskich i wynosi zaledwie 5% – mówi Janusz Rymsza.
Odpowiedzialność główną przyczyną stresów
Zanim jednak świeżo upieczony magister inżynier stanie się budowlańcem z prawdziwego zdarzenia, musi odbyć obowiązkową praktykę. To ona w głównej mierze decyduje o charakterze jego późniejszej pracy. Pierwsze lata po ukończeniu studiów to okres intensywnego poznawania realiów projektowania oraz budowy. – Absolwent uczelni technicznej ma pewne podstawy teoretyczne, natomiast nie dysponuje praktyką niezbędną do właściwej oceny zjawisk technicznych związanych z zawodem. Okres stażu po otrzymaniu dyplomu służy miedzy innymi zdobywaniu umiejętności prawidłowego czytania projektów technicznych czy ich sporządzania – wyjaśnia Piotr Korczak. W tym czasie młody inżynier zapoznaje się także z problemami organizacji budowy, takimi jak logistyka, właściwe dokumentowanie budowy, procedury odbiorowe. Pełni on wówczas funkcje asystenckie pod kierunkiem osoby mającej uprawnienia do pełnienia samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie. – Po upływie okresu obowiązkowej praktyki należy zdać egzamin na uprawnienia budowlane w Polskiej Izbie Inżynierów Budownictwa. Egzaminy nie są trudne, o czym świadczy ich zdawalność kształtująca się na poziomie 85% – mówi Janusz Rymsza z PIIB. Po zdobyciu tych uprawnień inżynier budownictwa może samodzielnie pełnić funkcję projektanta, kierownika budowy czy inspektora nadzoru inwestorskiego. – Od tego momentu ponosi on pełną odpowiedzialność cywilną, karną i zawodową za skutki swych błędnie podjętych decyzji. To główna przyczyna większości stresów, jakim podlegają ci ludzie – wyjaśnia wiceszef Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa. Na szczęście uzyskanie dobrego wykształcenia i terminowanie u dobrych fachowców w znacznym stopniu eliminuje błędy prowadzące do katastrof budowlanych.
– Członkowie Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa są poza tym ubezpieczeni od szkód powstałych podczas wykonywania samodzielnej funkcji w budownictwie – uspokaja Janusz Rymsza. Zawód inżyniera budownictwa to pojęcie bardzo szerokie. Wykonują go osoby mające konkretne specjalizacje, takie jak: budownictwo ogólne (konstruktorzy), budownictwo drogowe i mostowe, kolejowe, sieci, instalacje i urządzenia wodociągowo-kanalizacyjne, cieplne, wentylacyjne i gazowe, sieci, instalacje i urządzenia elektroenergetyczne, telekomunikacyjne. Są nawet osoby specjalizujące się w wyburzeniach metodą wybuchową. Zasadniczo większość budowli jest obiektami wielobranżowymi, dlatego pracują nad nimi całe sztaby specjalistów. – Żeby wybudować autostradę, należy ją odwodnić, zapewnić właściwe oświetlenie itd. Podobnie rzecz ma się z budynkami. W każdym mieszkaniu konieczny jest przecież węzeł sanitarny, wentylacja, instalacja gazowa, przed budynkami znajdują się drogi dojazdowe i parkingi, do mieszkań doprowadzony jest prąd i telefon – wylicza Piotr Korczak.
Drzwi do kariery stoją otworem
Praca inżynierów budowlanych jest satysfakcjonująca. No bo któż by nie chciał tak jak wspomniany wcześniej bohater serialu „Czterdziestolatek” patrzeć z dumą na obiekty, które są jego „dziećmi”? W Warszawie aż połowa budynków budowana jest przez absolwentów Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Duże sukcesy odnoszą także inżynierowie, którzy opuścili mury Politechniki Gdańskiej. – Nasi absolwenci rzeczywiście robią karierę w branży. Wśród spektakularnych inwestycji, w których uczestniczyli w ostatnich latach, warto wymienić most wiszący im. Jana Pawła II w Gdańsku, apartamentowiec Sea Towers w Gdyni, bazylikę w Licheniu, Stadion Olimpijski w Atenach czy budowany obecnie na Euro 2012 stadion Baltic Arena w Gdańsku – wylicza dr inż. Maria Przewłócka, prodziekan ds. kształcenia na Wydziale Inżynierii Lądowej i Środowiska Politechniki Gdańskiej. Młodzi budowlańcy znad Motławy mieli się jednak na kim wzorować. Wśród absolwentów tamtejszej Politechniki można bowiem znaleźć m.in. nazwisko prof. Wacława Zalewskiego, jednego z najwybitniejszych żyjących konstruktorów na świecie. W Polsce do jego najbardziej znanych dzieł należą hale sportowo-widowiskowe „Spodek” w Katowicach, „Olivia” w Gdańsku i nieistniejący już warszawski Super Sam. Prof. Zalewski jest także autorem projektów Muzeum Sztuk Pięknych w Caracas, hali widowiskowo-sportowej w Maracaibo czy pawilonu wystawowego Wenezueli na Expo w Sewilli, który był pierwszym w świecie całkowicie składanym budynkiem (można go było w dowolnej chwili złożyć i przewieźć w wybrane miejsce).
Perspektywa zrobienia międzynarodowej kariery sprawia, że chętnych do poznawania tajników budownictwa lądowego nie brakuje. Co roku na politechnikach o jedno miejsce na wydziałach kształcących inżynierów budowlanych bije się kilku kandydatów. Dodatkową motywacją są też na pewno niemałe zarobki, jakie czekają na najlepszych absolwentów. – Nie wypytuję moich studentów i absolwentów, ile zarabiają, ale widzę, że są zadowoleni – przyznaje dr Bogumiła Chmielewska, prodziekan ds. studiów na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Z jej opinią zgadza się dr inż. Janusz Rymsza. – Ci najlepsi w zawodzie – kierownicy budów czy znani projektanci – zarabiają dobrze, ci mniej pracowici lub mniej zaradni – zarabiają na tyle dobrze, że zawodu nie zmieniają – wyjaśnia sekretarz Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa. Początkowo stawki może nie są zawrotne, bo inżynier tuż po studiach może liczyć na ok. 2 tys. złotych na rękę. Po uzyskaniu uprawnień budowlanych na stanowisku kierownika budowy może zarabiać już nawet 10 tys., a gdy ma duży staż pracy, nawet dwa razy tyle. Stawki które oferują polskim inżynierom zagraniczni inwestorzy są podobne. Tyle tylko, że w walucie euro.
Rafał Skórski
Pierwszą uczelnią kształcącą inżynierów cywilnych była utworzona w 1747 r. w Paryżu Ecole Centrale des Ponts et Chaussees (Centralna Szkoła Mostów i Dróg). Natomiast pierwsze pokolenie inżynierów na terenie Polski kształciła od połowy XIX w. Szkoła Politechniczna we Lwowie.
Według Józefa Naronowicza-Narońskiego, autora pierwszego podręcznika fortyfikacji napisanego w języku polskim w połowie XVII w., „inżynier ma mieć głowę żelazną, aby do prac i myślenia była trwała, krzyż ołowiany w siedzeniu, oczy strusie, nogi sarnie, aby nie leniwie około stanowienia fortec biegał; dlatego też drogo inżynierom płacą, aby im stawało dostatku na wydatki potrzebne”.
Nazwa tytułu zawodowego „inżynier” pochodzi od łacińskiego słowa „ingenium” oznaczającego talent, zdolność
Uprawnienia budowlane:
- uprawnienia do projektowania – aby je uzyskać, należy odbyć dwuletnią praktykę w burze projektowym i roczną na budowie,
- uprawnienia do kierowania robotami budowlanymi – aby je uzyskać, należy ukończyć studia i odbyć dwuletnią (z tytułem magistra inżyniera) lub trzyletnią (z tytułem inżyniera) praktykę na budowie.