Wyroby Marsa można kupić w 180 krajach. Firma ma ponad 317 oddziałów na całym świecie, w tym 150 fabryk w 79 krajach. Ale trudno jej szukać na giełdzie. Chwali się niezależnością i podkreśla, że jest firmą rodzinną – nadal w rękach rodziny założycieli.
Mars Inc. to wielka firma, światowy lider w branży FMCG. Zatrudnia 65 tys. osób i może się pochwalić przychodem ponad 28 mld dolarów. Produkuje i sprzedaje batony, wyroby czekoladowe, gumy do żucia, produkty cukrowe, gotowe dania, gorące napoje oraz produkty dla zwierząt. W Polsce Mars działa od 1992 r. Zatrudnia ok. 1,5 tys. osób, osiąga przychody ponad 1,2 mld dolarów (w 2007 r.). Firma ma biuro w Warszawie oraz kompleks fabryczno-biurowy niedaleko Sochaczewa. Mars Polska jest na liście najbardziej pożądanych pracodawców w naszym kraju. Od wielu lat firma znajduje się w pierwszej dziesiątce firm w rankingu „Pracodawca Roku”, na swoim koncie ma też tytuł „Solidny Pracodawca Roku 2007”, „Firma dla Inżyniera” oraz „Firma przyjazna kobiecie”. Dostać się w szeregi „Marsjan” nie jest łatwo. Co miesiąc próbuje tego ponad 700 osób. Rocznie firma otrzymuje 8–10 tys.* aplikacji.
Swoboda i łoś za oknem
Są takie pytania, które pracownikom, a właściwie współpracownikom** Marsa sprawiają sporo kłopotów, np. o której przychodzi pani/pan do pracy? Typowa odpowiedz to: „Różnie bywa” albo „Zależy jak się czuję”. Jak to możliwe? – W większości działów biurowych możemy sami ustalić, kiedy chcemy pracować. Musimy być w pracy między godz. 10 a 15, reszta zależy od nas. Ważne, aby liczba godzin w tygodniu wyniosła 40 – tłumaczy Ewa Sękowska-Wasilewska, menedżer ds. rekrutacji i employer branding. – Są też inne sytuacje, np. takie jak moja. Jestem w ciąży i teraz mogę część pracy wykonywać w domu – dodaje.
Nikt nie sprawdza, ile pracują. – Jeśli ktoś ma dobre warunki, dużo wolności, kiedy widzi, że to powszechnie przyjęty standard, to postępuje fair, aby tego nie stracić – tłumaczy Krzysztof Stypułkowski z działu finansów Mars Polska.
Słodycze z batonami leżą w koszyczkach na wyciągnięcie ręki. – W pierwszym roku pracy przez to przytyłem – przyznaje Stypułkowski. Firma zapewnia jednak Marsjanom, jak sami o sobie mówią, siłownię z trenerami, aerobik, jogę, basen, zajęcia sportowe oraz specjalny program uczący właściwego odżywiania, zdrowego trybu życia, a także zachęca do regularnych badań (oferuje też bezpłatną opiekę medyczną). Marsjanie w Warszawie mają ukwiecone biuro i kącik z kominkiem, biblioteczką i gitarą do użytku. Ci spoza stolicy mają za oknem las. – Kiedyś nawet łosia widziałam – zapewnia Sękowska-Wasilewska. Do lasu na ścieżkę zdrowia mogą się wybrać w czasie pracy, mogą zaprosić tam klientów na spotkanie albo popracować w altanie z laptopem.
Za granicą i w kosmosie
Mars hołduje modelowi rozwoju 70–20–10. Marsjanie mają rozwijać się w 70% przez doświadczenie, w 20% ucząc się od kolegów i w 10% poprzez szkolenia. A tych w firmie nie brakuje. Odbywają się one jednak często w trakcie pracy, np. lekcje języka angielskiego. Firma nie organizuje szkoleń w weekendy – jak twierdzi, dbając o życie rodzinne swojej ekipy.
Za to chętnie wysyła swoich pracowników za granicę. – Byłem 7 miesięcy w Lublanie, gdzie miałem widok z okien na Alpy, ponad półtora tygodnia w Zagrzebiu, odwiedziłem biura w Budapeszcie, w Austrii i na Ukrainie – opowiada Stypułkowski, który pracuje w firmie od marca 2007 r.
Jeśli ktoś pracuje w Marsie jako np. informatyk, to nie znaczy, że zostanie na zawsze w dziale informatycznym. Firma lubi stawiać przed Marsjanami wyzwania, często z zupełnie różnych dziedzin. – Zaczynałem od działu sprzedaży, potem pracowałem w dziale zakupów, podczas rocznego kontraktu w naszym oddziale na Węgrzech kierowałem nim, wdrażałem system SAP w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii, a obecnie jestem dyrektorem ds. korporacyjnych i członkiem zarządu – opowiada Jarosław Kutelski.
Sękowska-Wasilewska zaczynała od działu zakupów, a dziś jest w dziale personalnym. Zmiany nie pozwalają im na rutynę i nudę. Gdy nowe wyzwanie wydaje się zbyt trudne, zawsze mogą się poradzić osobistego doradcy albo przemyśleć to, pogryzając ulubionego batona. – Odkąd za czasów PRL w latach 80. zjadłem pierwsze orzechowe M&M’s z paczki otrzymanej z darów z „Zachodu”, zostałem ich fanem – mówi Kutelski. Nie tylko on je docenia. W 1982 r. draże M&M zostały wybrane przez załogę pierwszego promu kosmicznego jako składnik racji żywnościowych.
Na początek 3,4 tys. zł i zakwaterowanie
Koncern Mars zaczął działalność skromnie, od słodyczy z kuchni Franka i Ethel Mars w 1911 r. Rozwój firmy z McLean w stanie Virginia był dość szybki. W 1923 r. powstał baton Milky Way, a w 1932 r. firma postawiła jeszcze na jedzenie dla zwierząt. W roku 1946 powstał ryż Uncle Ben’s, a potem firma zajęła się m.in. napojami, lodami, sokami i sosami. Dziś mało kto nie zna reklamy informującej, „co kupowałby Twój kot”. Szybkiego rozwoju i elastyczności wymaga zatem firma również od swoich współpracowników.
Do Marsa można się dostać już na studiach. Propozycja koncernu to dwumiesięczne letnie praktyki, podczas których realizuje się projekt biznesowy. Praktykant otrzymuje pensję 3,4 tys. zł brutto, zakwaterowanie i dowóz do pracy oraz prawa pracownicze. Ok. 50% osób z praktyk letnich zostaje na stałe w Marsie. Inną możliwością są staże w formie umowy na czas określony (3–12 miesięcy) na cały lub część etatu oraz programy dla specjalistów i menedżerów (dwa lata). Można też starać się o pracę od razu na wymarzonym stanowisku. W tej chwili Mars poszukuje osób do działu finansów, rozwoju, IT, osób na programy menedżerskie. Dyrektor HR zapewnia, że w ciągu roku znajdzie się oferta do każdego działu (bliższe informacje na www.marskariera.pl).
Etatowi pracownicy podpowiadają, aby nie zniechęcać się niepowodzeniami. Dyrektor ds. korporacyjnych starał się o pracę w Marsie na trzecim roku studiów, ale się nie dostał, bo szansę dostali wtedy tylko ci z piątego roku. Za pierwszym razem nie otrzymała pracy też Ewa Sękowska-Wasilewska, która sama dziś prowadzi rekrutację. – Miałam źle przygotowane CV i firma się mną nie zainteresowała – wyjaśnia. Dzisiaj oboje pracują w firmie. – Nigdzie się stąd nie wybieram – mówi Sękowska-Wasilewska.
Małgorzata Słabosz
* wraz z ofertami praktyk letnich i staży
** Pracownicy firmy Mars nazywani są „Współpracownikami”. Określenie to pochodzi od angielskiego słowa „associate”, które podkreśla znaczenie roli każdego pracownika we współtworzeniu firmy.
Struktura Firmy
Mars Polska jest częścią firmy Mars, Incorporated – jednego z globalnych liderów branży FMCG. Firma Mars Inc. działa w Polsce od 1992 r. (początkowo jako Master Foods Poland, następnie Masterfoods, a od 2007 r. Mars Polska). Firma ma biuro w Warszawie oraz kompleks fabryczno-biurowy niedaleko Sochaczewa, w skład którego wchodzą: fabryka słodyczy i napojów mlecznych w Janaszówku oraz dwie fabryki gotowego jedzenia dla zwierząt w Kożuszkach Parcel. Mars Polska jest największym oddziałem Mars Inc. w Europie Centralnej.
W firmie Mars Polska, w której pracuje ok. 1,5 tys. osób, są działy: marketing, trade marketing, sprzedaż, badania i rozwój, finanse, dział informatyczny, personalny, logistyczny, inżynieryjny, produkcyjny, zakupów oraz komunikacji korporacyjnej.
MARKI
Słodycze: Snickers, Snickers Super, Snickers Cruncher, Dove, M&M’s, Mars, Mars Delight, Twix, Bounty, Milky Way, Milky Way Minute, lodowe batony Mars, Snickers, Bounty, Twix.
Dania gotowe: Uncle Ben’s – ryż i sosy, Dolmio – sosy.
Produkty dla zwierząt: Pedigree, Whiskas, Chappi, Kitekat, Perfect Fit, Cesar, Sheba, Frolic, Profilum, Greenies, Catsan.