Wbrew obiegowej opinii, młodzi nie mają łatwiej na rynku pracy. Kryzys dał się we znaki wszystkim (no, może oprócz tych, którzy umiejętnie wykorzystują go do swoich celów), ale najgorzej mają ci, którym recesja uniemożliwiła przyzwoity życiowy start
W Polsce może się wydawać, że młodzi mają przewagę na rynku pracy – choćby ze względu na znajomość języków obcych. Jednak na Zachodzie sytuacja wygląda nieco inaczej. Młodzi Brytyjczycy nie mają swoich „Wysp”, gdzie mogliby emigrować w poszukiwaniu lepszego życia. Wielu z nich to osoby rozpuszczone przez system socjalny i mniej zaradne od „napływowych” Polaków. Nic dziwnego, że bezskutecznie poszukują zatrudnienia we własnym kraju.
Przegrani na starcie
Media w UK określają brytyjskich dwudziestolatków jako „stracone pokolenie”. Nie bezpodstawnie. Stopa bezrobocia w przedziale wiekowym 16–24 przekroczyła milion osób, sięgając tym samym 21,9 proc. – najwięcej, odkąd rozpoczęto pomiary tego wskaźnika w 1992 r. Liczba młodych intensywnie poszukujących pracy wzrosła o 67 tys. od września bieżącego roku. Rząd Davida Camerona winą za tę sytuację obarcza kryzys w strefie euro, jednak do kryzysu walnie przyczyniło się również brytyjskie „rozdawnictwo” zasiłków socjalnych i kredytowe szaleństwo, na które cierpi większość zachodnich społeczeństw. Niezależnie od przyczyn wysokiego bezrobocia, komentatorzy zwracają uwagę, że prowadzi ono do marnotrawstwa młodych talentów, które napędzają wzrost gospodarczy. Według jednego z sugerowanych rozwiązań, rząd powinien zadbać o to, by więcej ofert praktyk zawodowych trafiało do osób poniżej 25. roku życia, co zapewniłoby młodym lepszy start na rynku pracy.
Ponure statystyki
W ciągu minionego kwartału całkowita liczba bezrobotnych na Wyspach wzrosła o 129 tys. – do 2,62 miliona. To najwyższy wskaźnik od 1994 r. Według danych brytyjskiego urzędu statystycznego, znacząco wzrosła też liczba osób pobierających Jobseeker’s Allowance, czyli świadczenie dla osób poszukujących pracy. Po ośmiomiesięcznym wzroście sięgnęła ona 1,6 miliona – najwięcej od początku 2010 r. W trzecim kwartale tego roku o 197 tys. spadła też liczba zatrudnionych. Obecnie w UK jest 29 milionów legalnie pracujących osób. Jest też pozytywna tendencja – mimo że znacząco ubyło pracowników etatowych (o 305 tys. w poprzednim kwartale), to wskaźnik samozatrudnienia osiągnął rekordowy poziom 4,09 miliona. Niestety przybywa osób nieaktywnych zawodowo – nie tylko bezrobotnych, ale również tych, którzy odeszli na wcześniejszą emeryturę. Dla Polaków oznacza to niestety coraz większą konkurencję na brytyjskim rynku pracy i konieczność szlifowania języka angielskiego.
Łukasz Ciesielka