Strona Główna Artykuły Praca Szkolenia dla finansistów najlepsze na kryzys
04-06-2010

Szkolenia dla finansistów najlepsze na kryzys

O certyfikaty CIM mogą się starać nie tylko pracownicy, ale również studenci. Żeby go uzyskać trzeba zdać aż 17 egzaminów.

Recesja na świecie przesiała kadry finansistów w wielu firmach. Na stanowiskach zostali najlepsi. Żeby utrzymać się na topie, młode rekiny finansjery muszą nieustannie zaliczać kolejne kursy.


Świat finansów jest bardzo dynamiczny i ekonomiczne wykształcenie najlepszej nawet uczelni to za mało. A szkoleń dla finansistów jest wyjątkowo dużo. W ich morzu łatwo wybrać takie, które nie przyniosą efektów i będą stratą czasu i pieniędzy. Dlatego warto się zastanowić i znaleźć specjalizację, pod kątem której będziemy poszukiwać kursów. I co najważniejsze, wybierajmy szkolenia renomowanych instytucji.

Nawet za kredyt
Szkoleniem, które najbardziej podnosi wartość pracownika jest dyplom MBA wydawany przez amerykańskie uczelnie. Master of Business Administration to kompleksowe podyplomowe studia menedżerskie. Ich koszty są bardzo zróżnicowane, dyplomy najbardziej renomowanych uczelni zagranicznych kosztują grubo powyżej 50 tys. zł, ale ich zaliczenie znacznie zwiększa szanse na zdobycie satysfakcjonującej i dobrze płatnej pracy. Oprócz standardowych szkoleń MBA, menedżerowie z minimum trzyletnią praktyką na wyższych stanowiskach, mogą wziąć udział w szkoleniach MBA Executive. To topowe kursy, które trwają trzy lata i są nastawione na naukę praktycznych umiejętności. Aby wziąć w nim udział, trzeba przejść rozmowę kwalifikacyjną, a za granicą dodatkowo zaliczyć test GMAT. To elektroniczny egzamin, który sprawdza predyspozycje kandydata do studiów MBA. Test dokonuje analizy wiedzy kandydata na podstawie dwóch esejów, testu matematycznego i językowego. GMAT jest wymagany przez większość uczelni zagranicznych i kilka polskich programów, które prowadzą studia MBA.

Studia MBA cieszą się ostatnio większym zainteresowaniem. Według specjalistów to reakcja na kryzys finansowy. – Warto zdecydować się na takie szkolenie nawet kosztem kredytu. Taka inwestycja szybko się zwróci, bo menedżerów z dyplomem MBA jest niewielu i są poszukiwani przez pracodawców – mówi Michał, który niedawno uzyskał dyplom MBA.

Dla pracujących i studentów
Jednym z ważniejszych dokumentów świadczących o umiejętnościach finansistów jest dyplom LCCI, wydawany przez Londyńską Izbę Przemysłowo Handlową. Od 2003 r. w Polsce działa przedstawicielstwo tej instytucji, dzięki czemu egzaminy można zdawać, nie wyjeżdżając za granicę. LCCI oferuje bardzo szeroki zakres szkoleń, głównie językowych. Coś dla siebie znajdą tu marketingowcy, księgowi czy pracownicy biur obsługi klienta. Dyplomy LCCI, mimo że nie tak znane jak MBA, są uznawane przez wielu pracodawców, a także uczelnie wyższe. Są dokumentem poświadczającym bardzo dobrą znajomość języka angielskiego w zawodzie finansisty na różnym poziomie. Szczególnie polecane są szkolenia EFC (English for Commerce) – egzamin typu akademickiego dla pracowników sfery biznesowej oraz EFB (English for Business) – dla pracowników biurowo-biznesowych, testuje umiejętności czytania i pisania, lub PBE (Practical Business English) – potwierdza praktyczną znajomość języka angielskiego w biznesie.

Wartym uwagi jest certyfikat CIM (The Chartered Institute of Marketing) szczególnie polecany marketingowcom. Również ten dyplom można zdobyć w Polsce, ale nie jest to wcale takie proste. Chętni podchodzą do niego nawet kilka razy. Zajęcia przygotowujące do certyfikatów CIM mają silne podłoże praktyczne. Polegają na rozwiązywaniu studiów przypadków i symulacjach rynkowych szkolenia te są cenione przez pracodawców całej Unii Europejskiej. Niektórzy pracodawcy sami wysyłają na nie swoich pracowników, co świadczy o ich celowości i dobrych efektach. O certyfikaty CIM mogą się starać nie tylko pracownicy, ale również studenci. Podstawowe trzy egzaminy, jakie oferuje CIM to: The Certificate in Marketing (poziom podstawowy, również dla studentów), The Advanced Certificate in Marketing (z doświadczeniem zawodowym w marketingu) oraz The Diploma in Marketing (minimum sześć lat doświadczenia). Kursy i egzaminy nie są tanie – bywa, że ich koszty przekraczają 10 tys. zł, jednak z pewnością warto skusić się na taki wydatek.

17 egzaminów do celu
Elitarnym i trudnym do zdobycia dyplomem jest ACCA, czyli Association of Chartered Certified Accountants, międzynarodowego zrzeszenia finansistów z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Zdobycie go wymaga zaliczenia 14(!) egzaminów i posiadania sporego doświadczenia zawodowego. Co ciekawe, nie trzeba mieć wykształcenia ekonomicznego, by uzyskać dyplom ACCA. Wystarczą jakiekolwiek studia licencjackie lub magisterskie. Zdobycie certyfikatu ACCA wymaga czasu, zaliczenie wszystkich egzaminów trwa kilka lat. Jeden semestr kursu przygotowawczego do egzaminu kosztuje ok. 8 tys. zł. Wprawdzie można przygotować się do egzaminu na własną rękę, ale to zadanie dla najzdolniejszych i najbardziej wytrwałych, bo egzaminy są naprawdę trudne. Kursy ACCA obejmują zarządzanie finansami firmy, strategiami finansowymi, a także prawo podatkowe i handlowe. Dyplomy ACCA są cenione w Unii Europejskiej oraz w wielu krajach spoza kontynentu.

Rekiny giełdowe powinny zainteresować się dyplomem CFA (Chartered Financial Analyst). Z tym dokumentem o wiele łatwiej znaleźć pracę w firmach obracających papierami wartościowymi, w bankowości, funduszach inwestycyjnych albo firmach doradztwa finansowego. CFA jest wydawany przez amerykańskie stowarzyszenie Association for Investment Management & Research (AIMR) i jest ceniony praktycznie na całym świecie. Aby go zdobyć, trzeba zaliczyć trzy egzaminy, po jednym w ciągu roku. Najpierw zdający musi zaliczyć test wielokrotnego wyboru, później napisać esej i znowu test. Przygotowanie do egzaminu CFA trwa ok. 250 godzin i prowadzą je specjalne firmy szkoleniowe. Koszt to ok. 2 tys. euro. O certyfikat CFA może się starać absolwent każdego kierunku studiów.

Finansiści mogą się starać również o dyplom CIA (Certified Internal Auditor) nadawany przez Instytut Audytorów Wewnętrznych. Do egzaminu mogą przystąpić tylko doświadczeni audytorzy, bo kładzie on nacisk na wiedzę praktyczną. Przydadzą się również ukończone studia z ekonomii, bankowości lub podobnych. Egzamin jest bardzo rozbudowany, składa się z czterech części, w których trzeba odpowiedzieć na 80 pytań. Kurs przygotowawczy na jedną część egzaminu kosztuje ponad 1 tys. zł.

Bardzo przydatny również certyfikat CIMA, wydawany przez brytyjski Instytut Rachunkowości Zarządczej. Zdobycie dyplomu CIMA to wielkie wyzwanie. Zdający musi przejść przez 17 egzaminów. Musi też posiadać wyższe wykształcenie i minimum trzy lata doświadczenia. Egzamin sprawdza wiedzę z rachunkowości finansowej i ekonomiki przedsiębiorstw, a także studium przypadków i strategie przedsiębiorstw.

Robert Nalepka


Michał, menedżer w firmie motoryzacyjnej, od niedawna posiadacz dyplomu MBA:
Dyplom MBA to jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu. Jest to droga zabawa, ale naprawdę warto wziąć kredyt i powalczyć o niego. Dzięki temu dokumentowi moje zarobki skoczyły w górę. Nawet teraz w czasie kryzysu bez problemu znalazłbym równie dobrze płatną pracę. Na polskim rynku pracy brakuje młodych finansistów z doświadczeniem i dyplomami – stąd jeśli tylko tacy się pojawiają się, to są automatycznie wyławiani. Jeśli kogoś nie stać na MBA, może pozwolić sobie na tańsze szkolenia. Trzeba tylko przemyśleć, co chcemy robić i w jakich dziedzinach najłatwiej znaleźć pracę. Mimo że wielu finansistów straciło ostatnio zatrudnienie, to kryzys za jakiś czas się skończy i miejsc pracy znowu będzie sporo. Dlatego warto dzisiaj poświecić czas na dokształcanie.


Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”:
Przy rekrutacji pracownika dokumenty, którymi może się pochwalić, pełnią ważną rolę. Pozwalają na samym początku odsiać tych, którzy nie spełniają wymagań. Mówiąc obrazowo, jeśli szukamy człowieka z dobrym językiem angielskim, to na pierwszym etapie rekrutacji od razu odpadnie ten, który twierdzi że zna go doskonale, ale nie może tego udokumentować certyfikatem.
Inną rzeczą, na którą zwracamy uwagę, jest renoma ukończonej uczelni i ocena na dyplomie. Zależność jest prosta – im lepsza uczelnia i ocena, tym kandydat jest bardziej pracowity, zorganizowany i rzetelny. To pokazuje jego potencjał intelektualny. Dodatkowo, wiadomo też, że jakość nauczania na tych samych kierunkach np. na Uniwersytecie Warszawskim czy Jagiellońskim oraz na nieznanej prywatnej uczelni to dwie różne sprawy. Pracodawcy zwracają też uwagę na takie, pozornie nieznaczące rzeczy, jak np. osiągnięcia sportowe. Mogą one świadczyć np. o tym, że kandydat umie i lubi współzawodniczyć. Podobnie jak np. hobby polegające na sklejaniu modeli może wskazywać na cierpliwość, dokładność i zwracanie uwagi na szczegóły.


Oprac. Tomasz Boguszewicz