Strona Główna Artykuły Praca Tort z dostawą do domu
07-11-2011

Tort z dostawą do domu

A może rzucić nudną posadę i zająć się w domu pieczeniem ciast? Na przeszkodzie stoją ostre wymogi prawne, które rekompensuje satysfakcja iAnna Marcjaniuk nie musi się już zrywać do pracy bladym świtem. Rano robi sobie kawę, sprawdza pocztę i planuje dzień. – Wszystko zależy od ilości zamówień – mówi. – Czasem mam wolne, innym razem od świtu stoję w kuchni, po południu rozwożę zamówienia niczym kurier, a wieczorem znów stoję przy piekarniku.

 


Dziś ma zrobić tylko blachę sernika i mały tort na rodzinną uroczystość jednej ze stałych klientek. Jedzie po zakupy, a następnie spokojnie zaczyna pracę. Przestronna kuchnia szybko wypełnia się zapachem wanilii, czekolady i twarogu, a po niecałych dwóch godzinach wypieki są gotowe. Ich autorka ma kilkanaście lat praktyki, więc rzadko sięga po książki kucharskie. – Używam najlepszych składników i domowych receptur, dzięki czemu klienci polecają mnie znajomym i nie narzekam na brak pracy – dodaje.
Najpopularniejsze są tradycyjne polskie ciasta i torty na zamówienie – w nietypowych kolorach, egzotycznych smakach, a nawet z ręcznie malowanym portretem.
Anna zarobi dziś na rękę 70 zł. Od kiedy rok temu założyła domowy biznes, coraz rzadziej zdarzają jej się dni bez choć jednego zamówienia. – Najgorzej jest od poniedziałku do środy, w weekend zamówienia zwykle spływają lawinowo: wtedy w kilka dni jestem w stanie zarobić nawet 500 zł – przekonuje.

Najgoręcej w zimie
Anna od zawsze kochała piec ciasta, a pierwsze upiekła na... swoje jedenaste urodziny. Skończyła liceum i studia pedagogiczne, jednak praca w szkole nie przynosiła jej satysfakcji. – Jedyne, co poprawiało mi nastrój, to fakt, że po pracy będę mogła coś upichcić – wspomina. – Kiedy wyszłam za mąż i osiągnęłam stabilizację finansową, postanowiłam rzucić nudną posadę. Teraz dorabiam korepetycjami i piekę torty i ciasta na zamówienie.
Na początku jej klientami byli tylko znajomi. Wkrótce zaczęła się reklamować na portalach z ogłoszeniami, a pocztą pantoflową rozchodziła się informacja o jej pysznych wypiekach. Anna jako największy plus swojej pracy wymienia niezależność i to, że robi coś, co kocha. Minusem są okresy „suszy”, gdy przez ponad tydzień nie ma żadnego zamówienia. Musiała też zrobić prawo jazdy, bo mąż szybko się zbuntował, kiedy kolejny raz zawoził kilogramy tortów do klientów. Najgorętsze okresy w jej branży przypadają na Wigilię i Wielkanoc, atmosfera w domu jest wtedy szczególnie napięta. – Każdy wie, jak wygląda kuchnia przed świętami. Proszę sobie wyobrazić moją, w której codziennie pieką się metry makowców i kilogramy serników, a każdy błąd może mnie kosztować utratę zaufania klientów – mówi.

Sanepid niechętny domowym sernikom
Aby zgodnie z prawem we własnym domu wypiekać ciasta, nie wystarczy talent kulinarny. Konieczne jest założenie działalności gospodarczej i spełnienie wymogów sanitarno-epidemiologicznych. Dotyczą one m.in. metrażu kuchni, liczby wejść, higieny w miejscu pracy, sposobu przechowywania produktów, a określają je dwie ustawy: Rozporządzenie (WE) 852/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 29 kwietnia 2004 r. w sprawie higieny środków spożywczych i ustawa z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Po ich spełnieniu następuje odbiór lokalu i kontrola Sanepidu, który w każdej chwili może zamknąć firmę lub nałożyć mandat (do 500 zł), np. gdy dostanie sygnał o tym, że nasze wyroby nie spełniają norm. W przyszłości szansą na szybsze założenie podobnej firmy mają być ułatwienia skierowane do producentów żywności regionalnej. W ten sposób wytwarzanie sękaczy, słodkiego chrustu i innych ciast tradycyjnych na małą skalę przestałoby być prowadzone  – jak dziś – głównie nielegalnie, a wytwórcy mogliby w świetle prawa produkować ciasta nawet w małej kuchni w bloku. Na razie mogą ubiegać się o unijną dotację na przystosowanie działalności do wymogów produkcji regionalnej.

Zysk od kilograma
Osoby zajmujące się domową produkcją ciast zwracają uwagę, że na początku warto zainwestować w reklamę lub liczyć się z kilkumiesięcznym okresem, podczas którego opłaty podatkowe i ZUS będą wyższe niż dochody. Najlepszą formą reklamy jest poczta pantoflowa. Wielu wytwórców ciast zakłada też strony internetowe, na których udostępnia zdjęcia swoich wyrobów; ogłaszają się też na portalach ślubnych czy targach żywności tradycyjnej. Ciekawym sposobem na zapewnienie zbytu jest dostarczanie wypieków do lokalnej kawiarni czy herbaciarni. Właściciele często poszukują solidnych dostawców, którzy codziennie będą dowozić domowe tarty, szarlotki czy serniki.
Początkowy nakład wynosi od kilkuset złotych przeznaczonych na narzędzia kuchenne dobrej jakości do kilkunastu tysięcy, wliczając modernizację lokalu, zakup auta, pozwolenia i reklamę.
Zyski z produkcji ciast najczęściej liczone są od kilograma produktu. Koszt jednego to od 10 do 50 zł, a na materiały trzeba przeznaczyć około 10–40 proc. Produkując 5 kg ciasta dziennie, zarobimy więc 50–200 zł. Dowóz do domu klienta kosztuje zwykle dodatkowe 5–15 zł. Na większy zysk mogą liczyć producenci ciast nietypowych, np. wegańskich, bezglutenowych czy tortów na zamówienie. Za tort w kształcie piłki nożnej, damskiej torebki czy z ręcznie malowanym portretem można dostać nawet kilkaset złotych.

Sonia Grodek