Strona Główna Artykuły Psychologia Układ z tatą w tle czyli 2 + 5
10-03-2010

Układ z tatą w tle czyli 2 + 5

Aktor Paweł Królikowski, ojciec Antka, Jana, Marceliny, Julii i Ksawerego, opowiada, jak pogodzić ojcostwo z karierą zawodową, jakie wartości przekazać dzieciom i co zrobić, żeby dzieci nie weszły rodzicom na głowę.


Jak pogodził Pan swoją karierę z wychowaniem dzieci?

PK: Ani ja, ani moja żona nigdy nie myśleliśmy o sukcesach i sławie. Marzyliśmy o satysfakcji z pracy zawodowej, ciepłym i otwartym domu, miejscu, gdzie jest się ze sobą, gdzie chętnie wraca się po pracy. Takie miejsce udało się stworzyć. Pomogły nam wartości i zasady wyniesione z domów, ale i z harcerstwa czy wyznawanej wiary.

Pochodzi Pan z rodziny wielodzietnej?


PK: Moja rodzina, jak i Małgosi, składała się z rodziców i trójki dzieci. Standard 2 + 3 był mało popularny w latach 60.

Pan wybrał model 2 + 5. Rodzice mieli poniekąd na to wpływ?

PK: Absolutnie nie. Rodzice patrzyli z niepokojem w oczach na naszą przyszłość. Małe miasto, para artystycznych dusz z niepewnym zawodem, przychodzące na świat dzieci – taka perspektywa nie gwarantowała stabilizacji życiowej. Moje ojcostwo przypadło na trudny czas – koniec lat 80. Ale przyjaciele do mojego opiekowania się dziećmi podeszli z szacunkiem, pogodą ducha i zrozumieniem.

Piątka dzieci to jednak wysiłek finansowy. Stosował Pan jakąś specjalną procedurę dyspozycji budżetem rodziny?

PK: Przy tak licznej rodzinie jest to skomplikowane. Czasem musiałem dziecku odmawiać. Wynikało to nie tylko z możliwości zarobkowych, ale i polityki państwa. Nasze państwo okrada rodziny wielodzietne, zapominając, że to właśnie rodzina jest najcenniejszą instytucją i inwestycją.

Nieprzespane noce, wywiadówki, oczy wokół głowy. Miał Pan momenty totalnego zmęczenia rolą ojca?

PK: Miałem, ale to zmęczenie jest naturalnie wpisane w obowiązek bycia ojcem, posiadania rodziny, za którą się odpowiada. Nie zawsze moja kariera aktorska była ukierunkowana na pracę przed kamerą i tak dynamiczna jak teraz – w okresie dorastania dzieci występowałem na scenie, pisałem piosenki, robiłem programy telewizyjne, cykl dokumentalny…

Które z dzieci jest Pana lustrem?

PK: Ani jedno. Każde z nich idzie swoją drogą. Chociaż dobry kontakt dzieci z rodzicami i wzajemne zaufanie jest bardzo ważne, to nadopiekuńczość w stosunku do dzieci jest w pewnym sensie rodzajem przemocy.

Jakich błędów nie ustrzegł się Pan przy pierwszym dziecku?

PK: Nie ma recepty, jak być dobrym rodzicem. Wszystkie błędy, w tym nadmierna troska, niwelują się za każdym razem przy następnym dziecku, w inny sposób.

Pamięta Pan wzruszające momenty, np. „Tato, kocham Cię”?

PK: Nasze wychowywanie dzieci, ojcostwo nie przebiegało według książkowych schematów, ale rodziło się z potrzeby serca i opierało na naturalnej opiece i bezwarunkowej akceptacji i miłości do dzieci. Może dlatego w naszym domu takie momenty zdarzają się kilka razy w ciągu dnia i może dlatego czasem, gdy wracam z planu, a dzieci już śpią, przychodzę do nich. Staję w drzwiach albo siadam przy łóżkach i patrząc na spokój, który maluje się na ich twarzach, odmawiam wieczorną modlitwę.

Gwiazdy amerykańskie mają dzieci, ale i sztab opiekunek, gosposi, nauczycielek. A jak Pan sobie radzi?

PK: Wspieramy się z żoną. Po pierwsze dzielimy się obowiązkami, dzięki czemu udaje się nad wszystkim zapanować. Chociaż obydwoje jesteśmy bardzo zajęci, to podział obowiązków jest podstawą naszego sukcesu. Po drugie w miarę możliwości pomagają nam nasi rodzice.

Który z momentów dnia jest „dobrem wspólnym” dla Waszej siódemki?

PK: Jest trochę wspólnych chwil, tak jak wczorajszy wieczór z synami – Antkiem i Jankiem. Przynieśli film, kupiłem ciasto, czekoladę, zaparzyliśmy herbatę i obejrzeliśmy razem dwa filmy, komentując je i rozmawiając o tym, co dla nas ważne. Najlepsze chwile w moim życiu? Gdy jestem razem z dziećmi i rozmawiamy o ich życiu: przygodach, pasjach, kolegach i o tym wszystkim, co je cieszy, co dziwi, śmieszy czy napawa lękiem.

Weekendy spędza Pan z dziećmi?

PK: Zwykle pracuję w weekendy, tak samo jak w tygodniu, dlatego gdy mam czas wolny, faktycznie najchętniej spędzam go razem z żoną i dziećmi w domu. Zdarza się nam wyskoczyć na kilka dni do miejsc, które bardzo lubimy, jak czeska Praga, ale moim ulubionym miejscem jest mój dom – to jest moje gniazdo i tam jest moja rodzina.

Rozmawiała Kaja Cudak


Paweł Królikowski
Aktor filmowy, teatralny i telewizyjny; absolwent PWST we Wrocławiu. Twórca programu „Truskawkowe studio” i cyklu dokumentalnego „To twoja droga”. Znany m.in. dzięki filmom: „Czwarta władza”, „Fałszerze – powrót sfory”, „Ja wam pokażę!”, „Na dobre i na złe”, „Kryminalni”, „PitBull”. Nagrodzony na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku statuetką Melonika 2007 w kategorii najlepszy aktor komediowy – za kreację aktorską w serialu „Ranczo Wilkowyje”. Mąż aktorki Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej. W 2007 r. Królikowscy otrzymali nagrodę jako małżeństwo roku.