Strona Główna Artykuły Psychologia W poszukiwaniu tożsamości
08-12-2009

W poszukiwaniu tożsamości

Studenci mają często swoją wizję psychologii jako dziedziny, która daje gotowe odpowiedzi. Ale takowych nie ma. Ten kierunek uczy ciężkiej pracy i pokory wobec rzeczywistości – prof. Iwona Niewiadomska, dyrektor Instytutu Psychologii KUL.

Mówi się, że studia psychologiczne wybierają osoby, które chcą rozwiązać własne problemy. Jednak lepszym argumentem przemawiającym za podjęciem tego kierunku jest ogrom możliwości zatrudnienia, jakie stoją przed jego absolwentami.


Psychologia na polskich uczelniach od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. I nic dziwnego – mało jest kierunków, które oprócz zapewnienia absolwentowi pracy w niemal każdym sektorze gospodarki dają mu klucz do zrozumienia innych ludzi, ale i samego siebie. Jak mówi prof. Iwona Niewiadomska, dyrektor Instytutu Psychologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, psychologia jako nauka gwałtownie się rozwija, rośnie liczba i jakość publikacji z tej dziedziny wiedzy, a co za tym idzie – uczelnię opuszczają coraz lepiej wyedukowani fachowcy.

Wiedza i pokora
– Osoby, które studiują psychologię, to ludzie „z górnej półki”, wszechstronnie uzdolnieni. Przychodzą po różnych szkołach, zarówno liceach, jak i technikach – zapewnia prof. Niewiadomska. Dodaje, że każdy profil szkoły średniej przydaje się w równym stopniu, bo zajęcia na studiach obejmują wiedzę z podstaw biologii, wiedzę humanistyczną, ale także matematyczną, przydatną np. w statystykach potrzebnych do prowadzenia badań. – Zdarzają się studenci, którzy jednocześnie uczą się na kierunkach fizycznych, ekonomicznych i innych kojarzonych często z przedmiotami ścisłymi – potwierdza dr Andrzej Rynkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego, pełnomocnik dziekana ds. rekrutacji.
Jednak wszechstronne zainteresowania i zdolności to nie wszystko. – Studenci mają często swoją wizję psychologii jako dziedziny, która daje gotowe odpowiedzi. Ale takowych nie ma. Ten kierunek uczy ciężkiej pracy i pokory wobec rzeczywistości, ponieważ przygotowuje do pracy z drugim człowiekiem, który zawsze pozostaje tajemnicą – mówi prof. Niewiadomska.

Wszechstronny rozwój
Jednym z głównych atutów, jakie dają te studia, jest elastyczność w wyborze zawodu. Być może stąd tak duże zainteresowanie tym kierunkiem. Np. na Uniwersytecie Warszawskim liczba chętnych sięga co roku 15–20 osób na miejsce. Poza tym od kandydatów nie wymaga się żadnych specjalnych predyspozycji. Sytuacja zmienia się nieco, gdy dochodzi do wybrania specjalizacji. – Jeżeli student jest zainteresowany psychologią kliniczną, w trakcie nauki sprawdzane są m.in. predyspozycje do prowadzenia psychoterapii, do pracy z dziećmi, z osobami upośledzonymi lub poważnie chorymi – tłumaczy dr Rynkiewicz.
Najczęściej spotykane specjalizacje to właśnie psychologia kliniczna, a także psychologia wychowawcza czy ekonomiczna. Wielu studentów wybiera również specjalności takie jak psychologia Internetu, terapia rodzin i małżeństw czy – popularna ostatnio – neuropsychologia. Sposobem na rozszerzenie wiedzy i zainteresowań może być też podjęcie drugiego kierunku. – Najczęściej jest to prawo, filozofia, nauka o rodzinie, socjologia czy pedagogika. Zdarza się jednak również, że studenci psychologii dokształcają się na kierunkach ekonomicznych i odwrotnie – wyjaśnia prof. Niewiadomska. Mimo że wybór drugiego kierunku jest dość popularny wśród studentów psychologii, dr Rynkiewicz ostrzega: – Psychologia to studia, które można traktować jako sposób na samorozwój. Nie są wtedy bardzo obciążające. Jednak gdy ktoś łączy swoją przyszłość z zawodem np. psychoterapeuty, to wtedy stają się bardzo wymagające i brakuje czasu na drugi kierunek.

Wachlarz możliwości
Ogromne znaczenie w tym zawodzie ma również praktyka. Po solidnym przygotowaniu teoretycznym, na które potrzeba trzech, czterech lat, w zależności od uczelni, studenci wysyłani są do różnych placówek, by zweryfikować swoje umiejętności. Na Uniwersytecie Warszawskim adepci psychologii odbywają praktyki np. w Akademickim Ośrodku Zdrowia Psychicznego, w klinikach neurologicznych i psychiatrycznych, firmach doradczych i konsultingowych zajmujących się rekrutacją, a także w szpitalach czy placówkach oświatowych. Na KUL-u natomiast wybór miejsca praktyki wiąże się z zainteresowaniami studentów, które rozwijane są już w czasie seminariów. – Trzeba dodać, że seminaria nie są ściśle związane z wybranymi specjalizacjami, studenci mają możliwość swobodnego wyboru tematyki, która ich interesuje – mówi prof. Niewiadomska.
Przed tak przygotowanymi absolwentami stoi mnóstwo możliwości zatrudnienia. Wbrew pozorom niewiele osób decyduje się na pracę w zawodzie psychoterapeuty. Być może ze względu na wymagające i długotrwałe szkolenia. – Większość absolwentów pracuje w firmach doradczych, w komórkach zajmujących się rekrutacją i zarządzaniem zasobami ludzkimi, w ośrodkach badawczych (badanie opinii społecznej), w firmach reklamowych – wymienia dr Rynkiewicz. W tych miejscach zarabia się najwięcej. Mimo że absolwenci psychologii są tam mile widziani, praca w tych firmach czasem niewiele ma wspólnego z wyuczonym zawodem. Praca w szkole, szpitalu, ośrodku pomocy społecznej to niższe zarobki, ale, jak zapewnia dr Rynkiewicz, można się tam w większym stopniu wykazać wiedzą i umiejętnościami zdobytymi na studiach.
Niektóre specjalizacje przygotowują do pracy w policji lub do współpracy z sądami, gdzie przydają się umiejętności prowadzenia przesłuchań, np. dzieci czy ofiar gwałtów. Psycholodzy czasem występują też w roli biegłych sądowych w przypadku rozwodów i konieczności podejmowania decyzji w sprawie opieki nad dziećmi.

Fakty i mity
Często błędnie utożsamia się psychologię z psychiatrią. Tymczasem jest to po prostu dziedzina wiedzy, z której czasem psychiatrzy korzystają. – Psychologia społeczna, rozwojowa, mediacji, psychologia zajmująca się cechami psychicznymi (np. inteligencją), psychologia osobowości czy wreszcie testy psychologiczne to obszary, którymi psychiatria jest albo mało, albo wcale niezainteresowana – tłumaczy dr Rynkiewicz. Te dwie dziedziny zazębiają się więc jedynie wtedy, gdy chodzi o leczenie.
A co z popularnym przekonaniem, że ten kierunek wybierają osoby, które chcą rozwiązać problemy swoje własne lub w najbliższej rodzinie? – Studenci dzielą się na dwie grupy: jedni są otwarci do pomagania innym, pozostali, i jest ich również wielu, poszukują własnej tożsamości. Jest to jak najbardziej normalny objaw, podobne cele mają też studenci innych kierunków – zapewnia prof. Niewiadomska. – Jedno jest jasne – dodaje dr Rynkiewicz – chyba nikomu te studia nie pomogły bezpośrednio rozwiązać własnych problemów psychicznych. Natomiast student psychologii wie lepiej od innych, gdzie i jak szukać specjalistycznej pomocy w takich przypadkach.

Ewa Zaguła


15–20 osób przypada na jedno miejsce na kierunku psychologia na UW

Czytaj również:

Szklanka do połowy napełniona

Psychologiczny portret lidera

Nadszedł czas pokory