Seks przestaje cię bawić? Nie czerpiesz już z niego przyjemności? Poszukaj przyczyn w swoim miejscu pracy, bo coraz częściej zawodowe kłopoty przekładają się na problemy w sypialni
Kariera: Wielu Polaków przeżywa obecnie w swoich firmach ciężkie czasy – boją się o swoją przyszłość, stresując się, czy aby nie zostaną np. zwolnieni. Jak to wszystko wpływa na nasze życie seksualne?
prof. Zbigniew Izdebski: Warto zacząć od tego, że generalnie Polacy we wszystkich badaniach są bardzo zadowoleni z jakości życia seksualnego. Nie wiem, czy to jest do końca dobre, bo jak przychodzą ciężkie czasy, tak jak teraz, to seksuolodzy mają pełne ręce roboty. Oczywiście stres związany z kryzysem na rynku pracy, z atmosferą w danej firmie może się przekładać na atmosferę w sypialni. Są tacy, którzy potrafią to oddzielić, ale jest wielu pacjentów, u których jakość seksu gwałtownie się obniża.
K: Zdarza się, że w domu nie mówimy o kłopotach przynoszonych z pracy?
ZI: I to bardzo często. To na pewno wpływa na jakość związku i jest pewnego rodzaju sprawdzianem, testem. Wyobraźmy sobie sytuację, że mąż martwiący się o swoją posadę i karierę przestaje się interesować seksem. Nie mówi przy tym żonie o przyczynach tego stanu. Kobieta automatycznie zaczyna szukać przyczyn na własną rękę, co tylko dodatkowo komplikuje sprawę.
K: Która płeć jest bardziej podatna na zaburzenia seksualne wywołane problemami zawodowymi?
ZI: Nie ma tu jasnych reguł, bo o popadnięciu w takie problemy decydują głównie cechy osobowościowe człowieka. Mam jednak wielu pacjentów-mężczyzn, którzy przychodzą, kiedy zaczynają się pojawiać problemy z erekcją. Ma to związek z obniżeniem poczucia własnej wartości. Skoro taki facet zaczyna się w pracy czuć niepewnie, bardzo często czuje się również nieswojo w intymnych relacjach z kobietami. Bywa też odwrotnie, kiedy to kobieta tak mocno przejmuje się złą passą w pracy, że traci chęć na wszelkiego rodzaju miłosne igraszki.
K: Czy może Pan wskazać przedstawicieli branż najbardziej podatnych na problemy seksualne powiązane z kłopotami w pracy?
ZI: Z pewnością trafia się dużo osób ze środowiska związanego z public relations, często dotyczy to też osób pracujących w reklamie, marketingu, wydawnictwach. Są to branże, które w czasach kryzysu najbardziej „obrywają”, wiele osób jest zwalnianych, często są to redukcje grupowe, niespodziewane. Takie osoby, których życie do tej pory było pasmem sukcesów, bardzo przeżywają zawodowe kłopoty i często to skutkuje problemami seksualnymi. Pamiętajmy też o młodych ludziach, wielu z nich przez ostatnie lata zrobiło oszałamiające kariery, szybko się wspinali po szczeblach korporacyjnej drabinki – mieli wszystko: kasę, dobry samochód, nowe mieszkania i udany seks. Nagle zostają zwolnieni, wyrzuceni z magicznej bańki, zaczynają mieć problemy ze spłatą kredytów tak chętnie udzielanych przez banki. Nagle też ich życie seksualne nie wygląda już tak różowo.
K: Wtedy przychodzą radzić się specjalisty?
ZI: To najlepsze rozwiązanie, bo nie ma sensu tkwić samemu z sobą z takimi problemami. Wracając do menedżerów, ludzi wysoko postawionych w zawodowej hierarchii, którzy nagle stracili pracę, to jednak trochę się im dziwię. Bo przecież często brali udział w wielu szkoleniach i warsztatach opartych na regułach psychologicznych. Tacy ludzie powinni więc być silni psychicznie, umieć korzystać z tej wiedzy, kiedy znajdą się w opałach. Niestety najczęściej okazuje się, że sami nie dają sobie rady. Zgłaszają się do specjalistów, ale leczenie wcale nie jest takie proste.
K: Chodzi o problem z wiarą w siebie?
ZI: To też, ale jest też inna, bardziej przyziemna sprawa. Otóż w terapii, zwłaszcza u mężczyzn, dobrze jest stosować środki farmakologiczne. Obecnie na rynku jest ich cała masa do wyboru. Problem w tym, że te leki są dość drogie. Ktoś, kto traci pracę, nie za bardzo ma środki, aby łykać codziennie tabletkę, która kosztuje 40 zł. Co więcej, ten ktoś jeszcze miesiąc temu mógł sobie na to pozwolić, zarabiając kilka czy kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Jednak teraz, kiedy znalazł się na bezrobociu, powstaje kolejny kłopot.
K: Skoro stres przynoszony z pracy potrafi zrujnować nasze życie seksualne, to czy w przypadku bezrobotnych można mówić o sielance w sypialni?
ZI: Prowadziłem kiedyś specjalne badania wśród bezrobotnych. Wyłoniły się dwie grupy. W pierwszej osoby pozostające bez pracy zbliżały się do swoich partnerów, miały dla nich więcej czasu, przez co ich życie seksualne nabierało wigoru. Druga grupa to byli ludzie, którzy to bezrobocie przeżywali inaczej, bardziej jako porażkę życiową. Ich aktywność seksualna bardzo się obniżyła. W drugiej fazie badań obie grupy już na tyle oswoiły się ze statusem bezrobocia, że różnice pomiędzy nimi zaczęły się zacierać. Wniosek z tego jest taki, że spora część osób po jakimś czasie daje sobie radę z takimi kłopotami. Nigdy jednak nie należy ich lekceważyć, zawsze warto zastanowić się nad ich przyczyną, porozmawiać o nich z partnerem, a jeśli trzeba to i ze specjalistą.
Rozmawiał: Paweł Słupski
Źródło: miesięcznik „Kariera” (nr 11, maj 2009)