Wbrew pozorom zawód cholewkarza wcale nie odchodzi do lamusa. Kilkunastu wykwalifikowanych specjalistów w tym pozornie staroświeckim fachu znalazło schronienie w Lofcie37. Zajmują się produkcją unikatowych kolorowych butów na zamówienie.
Hipsterzy i artyści, ludzie lubiący wyróżniać się z tłumu i świadomi swojego stylu mogą zamówić buty uszyte według własnego projektu. Dwie przyjaciółki, Joanna Trepka i Paulina Kalińska, stworzyły mekkę oryginalnego i przyjaznego dla stopy obuwia z prawdziwej skóry.
Idea wytwarzania spersonalizowanych butów w polskiej manufakturze powstała spontanicznie na początku tego roku. Pomysłodawczynie równie spontanicznie przystąpiły do wprowadzania jej w życie. – To było dzieło przypadku – wspomina Joanna Trepka. – Pomysł narodził się podczas spotkania przy winie. Z przyjaźni, z potrzeby zrobienia czegoś dla kobiet.
Team przyjaciółek
Rodzice Joanny Trepki prowadzą fabrykę obuwia, więc można powiedzieć, że kobieta wyssała praktyczną wiedzę z mlekiem matki. Paulina Kalińska z wykształcenia jest malarką, a z zawodu projektantką wnętrz. W Lofcie37 może spożytkować swoje zamiłowanie do piękna.
Firma działa od czerwca br. Jej właścicielki utrzymują się z innej działalności, ale mimo to w krótkim czasie zdołały zainteresować swoim konceptem media, a przede wszystkim – samych klientów.
Poszczególne elementy obuwia dodawane są ręcznie przez pracownika fabryki, towar nie jest produkowany na masową skalę. Każdy może skomponować własną parę. Za pomocą kilku kliknięć jesteśmy w stanie przygotować online projekt własnego, kolorowego trzewika. Możemy sięgnąć po but w jednym z kilku dostępnych fasonów, który następnie uzupełniamy wybranymi elementami – do wyboru są skóry lakierowane, gładkie i zamszowe, w najróżniejszych konfiguracjach i kolorach. Zamiast sznurowadeł właścicielki dołączają wstążki, zwożone przez siebie z różnych części świata.
Buty można kupić przez Internet lub w sklepach w Warszawie, Poznaniu, a nawet w Szwecji i Hiszpanii. W pierwszej, wiosenno-letniej kolekcji znalazły się różne rodzaje obuwia – od balerinek i szpilek po letnie kozaki i pantofle. Ich ceny wahały się od 300 do 550 zł.
Warszawianki niechętnie zdradzają szczegóły dotyczące swojej działalności. Joanna Trepka przekonuje jednak, że jest to bardzo duża inwestycja, jeśli myślimy o firmie długoterminowo i zależy nam na wyrobieniu marki. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż jej rodzina prowadzi fabrykę produkującą obuwie. Dzięki temu właścicielki przedsiębiorstwa uzyskały dostęp do odpowiedniego zaplecza technicznego i know-how. – Warto mieć doświadczenie, jeśli ktoś chce, żeby but spełniał swoją funkcję, był wygodny, dobrze leżał, żeby stopa czuła się w nim komfortowo – wyjaśnia Joanna Trepka.
Dobre, bo ręcznie robione
Ręcznie robione buty mają rzeszę fanów. Wystarczy wspomnieć słynną, włoską markę TOD'S, której firmowy butik znajduje się przy pl. Trzech Krzyży w Warszawie, markę Timberland, dającą możliwość personalizacji obuwia, czy Nike, gdzie możemy samodzielnie wybrać do pięciu elementów danego modelu. Jednak nie wszędzie inicjatywa należy do klienta. Buty własnego projektu bez problemu zakupimy za granicą, chociażby w takich sklepach jak Agripina CHEN (www.agripinachen.co.uk) czy Shoes of Prey. W pierwszym przypadku towar można zamówić już za 100 funtów, a kolekcja obejmuje zarówno obuwie klasyczne, jak i bardziej ekstrawaganckie. Australijski Shoes of Prey (www.shoesofprey.com) ikoną swojego stylu uczynił Rihannę. Firma ta opiera działalność na tym samym koncepcie, co Loft37. Na jej stronie można samemu zaprojektować odjazdowe buty – ich ceny zaczynają się od 130 euro.
Ci najbardziej wytrwali sami robią sobie buty. Pasjonaci tematu utrzymują, że wcale nie jest to takie trudne. Organizowane są nawet specjalne warsztaty dla zapaleńców ręcznie wyrabianego obuwia. Przykładowo, w Waszyngtonie na zajęcia szewskie można zapisać się za pośrednictwem strony www.shoemakers.com. W Wielkiej Brytanii rynek jest na tyle rozwinięty, że powstała nawet strona internetowa, zawierająca wykaz szewców, cholewkarzy i rzemieślników, którzy ręcznie wyrabiają chodaki (www.shoemakers.org.uk).
Anna Bartosiewicz