Kryzys rodzi biedę, bieda sprzyja desperacji. A na desperackich wyborach często żerują oszuści. Nie tylko tacy, którzy okradną naiwnego z opłaty „wpisowej” za fikcyjną ofertę zatrudnienia, ale również tacy, którzy żyją z handlu żywym towarem i niewolniczej pracy swoich ofiar
W grupie największego ryzyka znajdują się młode, atrakcyjne kobiety. To bowiem one przynoszą największy zysk handlarzom ludźmi. Skuszone wysokimi stawkami dziewczyny nie zwracają uwagi na podejrzany charakter oferty zatrudnienia, brak wiarygodnych informacji o firmie rekrutacyjnej i zagranicznej posadzie. Gdy jest już za późno, nocny lokal okazuje się domem publicznym, a praca „hostessy” wiąże się ze świadczeniem usług seksualnych – pod przymusem.
Walka z wiatrakami
Mimo rozmaitych akcji uświadamiających i ostrzegawczych, seksualne niewolnictwo jest coraz lepiej prosperującą „branżą”. Niedawno europejski parlament wydał dość szokujące oświadczenie, zgodnie z którym wszystkie środki zapobiegawcze powzięte w celu ograniczenia zjawiska handlu żywym towarem okazały się nieskuteczne. Według danych ujawnionych przez Radę Europy, handel ludźmi jest jednym z głównych źródeł finansowania przestępczości zorganizowanej. Co gorsza, ten sektor czarnego rynku w ostatnich latach odnotowuje gwałtowny wzrost. Większość ofiar handlarzy to kobiety – stanowią one 80 proc. z 800 tys. osób co roku padających ofiarą niewolnictwa. Czy europejskie władze złożyły więc broń przed kryminalistami? Jak na razie, brukselska centrala nawołuje państwa członkowskie do podjęcia odpowiedzialności za walkę z tym procederem i zadbanie o bezpieczny powrót ofiar do domu lub zapewnienie im opieki za granicą. W batalii przeciwko gangsterom istnieje jeszcze jeden poważny problem. Chodzi o zeznania, do których trzeba namówić zastraszone ofiary, co zwykle nie jest łatwe.
Żerowanie na biedzie
Łupem handlarzy padają najczęściej osoby dotknięte ubóstwem, marzące o lepszym życiu. Przestępcy swoich ofiar szukają więc najczęściej w krajach o niskiej stopie życia, jak np. Bułgaria. W ubiegłym roku liczba ofiar handlu ludźmi w tym kraju wyniosła 500 – dwa razy więcej niż w 2009 r. Do kwietnia bieżącego roku żniwo handlarzy sięgnęło 154 osób – 141 kobiet i 13 dzieci. Tendencja jest zatem wzrostowa. W dodatku liczba odnotowanych przypadków stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej. Głównymi „odbiorcami” żywego towaru są kraje będące unijnymi liderami gospodarczymi – Niemcy, Holandia, Francja, Włochy, Wielka Brytania i Szwecja. Handel ludźmi w głównej mierze ma tło seksualne – ofiary zmuszane są do prostytucji. Jednak rośnie również liczba przypadków niewolniczej pracy. Najczęściej oszustami są rodacy, którzy kuszą naiwnych wysokimi zarobkami za granicą, obiecując przy tym komfortowe warunki życia. W rzeczywistości przyjezdni trafiają najczęściej do żmudnych prac rolniczych, otrzymują (jeśli szczęście dopisze) głodowe stawki, a luksusowe warunki zakwaterowania przybierają postać namiotu lub baraku. Bez dokumentów, skonfiskowanych przez oprawców, i znajomości języka nie są w stanie nic zrobić na obcej ziemi.
Przestępcza pajęczyna
Jakim cudem, mimo licznych kampanii ostrzegawczych i – wydawałoby się – rosnącej świadomości na temat zagrożeń związanych z emigracją, przestępczy proceder nie tylko nie zamiera, ale nabiera rozpędu? Z jednej strony jest to skutek presji finansowej, która staje się problemem coraz większej liczby osób, odczuwających skutki kryzysu ekonomicznego. Z drugiej – gangsterzy wykazują się coraz większą inwencją. W pułapkę można wpaść nie tylko korzystając z trefnych ofert pracy za granicą, ale również... szkoleń zawodowych oraz kursów językowych. Co ciekawe, kryminaliści coraz rzadziej uciekają się do przemocy fizycznej, która okazuje się mniej skuteczna i bardziej ryzykowna niż presja psychologiczna, głównie w postaci zastraszania czy gróźb kierowanych pod adresem rodziny w kraju pochodzenia. Ofiary handlarzy to często osoby słabo wykształcone, nieposługujące się językiem obcym, a więc niezdolne do samodzielnego działania w nieznanym środowisku. O ile jednak łatwo zrozumieć mechanizmy znajdywania ofiar przez handlarzy, o tyle trudniej wyjaśnić bezradność policji. Prawdopodobnie, jak to zwykle w przypadku zorganizowanej przestępczości bywa, europejskimi strukturami handlarzy dowodzi kilku bossów, którzy potrafią sobie zjednać przychylność organów ścigania i aparatu władzy za pomocą zysków z dochodowego niewolniczego interesu.
Łukasz Ciesielka